Kino Janosik

Wyświetlono wypowiedzi wyszukane dla frazy: Kino Janosik





Temat: Jesienne festiwale kina niezależnego - terminy
Wiadomość ważna dla wszystkich offowców:

Do 5 września organizatorzy Multimedia Festiwal Filmów Optymistycznych HAPPY END we Wrocławiu czekają na zgłoszenia optymistycznych obrazów filmowych.

Szczegółowe informacje znajdziecie na stronie: www.happyend.exdart.com.pl

1 października w kinie Janosik w Żywcu odbędzie się I Żywiecki Festiwal Filmów Amatorskich. Filmy można nadsyłać do 10 września na adres:
Żywiecka Fundacja Rozwoju
Ul. Niwy 8
Żywiec 34-300, woj. Śląskie
Tel/fax 033 866 6877

Więcej szczegółów na temat festiwalu: http://beskidy.org.pl/mafia

Przypominamy, że jesienią odbędą się dwa duże festiwale kina niezależnego – poznański OFF Cinema i toruńskie TOFFI. Będziemy o nich informować na naszej www, a także w KinOFFtece.

Pozdrawiam

Wojtek



Temat: Ciekawe filmy jakie oglądaliście
Ostatnio oglądałam po raz kolejny : ,,Mechaniczną Pomarańczę" i ,,Lśnienie" Stanleya Kubricka. Oba obrazy po prostu genialne. Pierwszy dotyczący futurystycznej wizji świata pełnej amoralnych jednostek i władzy,która je w ten sposób ukształtowała.
Drugi ukazujący,że największe zło i najstraszniejsza prawda kryją się w człowieku.
Kubrick wymiata:)
Bardzo chciałabym oglądnąć również wspomniane wyżej ,,Oczy szeroko zamknięte"

Dla miłośników dobrego,mniej popularnego kina polecam poniedziałkowy klub filmowy w kinie ,,Janosik" .Wjazd kosztuje 10 zł ale naprawdę warto. W tym tygodniu film, w którym pojawia się postać Mirona Białoszewskiego ,, Parę osób mały czas" Pod spodem plakat myślę,ze również zachęcający do obejrzenia filmu.





Temat: Lot nad kukułczym gniazdem

troyek, tym filmem to ja się zachwycałem jeszcze jak ty nie wiedziałeś co to Nikon

to ja moze powiem tak...ja widziałem ten film,podczas ferii zimowych w 1976 roku ,mialem wtedy 13 lat,a film był chyba od 18 lub 15.Na feriach bylem na zimowisku w Moszczenicy nad Morzem Żywieckim,a film widzialem w kinie Janosik w Żywcu...wiec jak nemo1125...o czym Ty wtedy nie wiedzialeś...napewno o tym,ze żyjesz...hahahahahahahahah



Temat: Rekord X Muzy


----- Original Message -----

Sent: Wednesday, February 19, 2003 4:35 PM
Subject: Re: Rekord X Muzy

Na szczycie tego wszystkiego są grupy "warezowe" -- bardzo ściśle
zamknięte, niewielkie, grupy ludzi, mających dojście zarówno do bardzo
szybkich serwerów jak i do wytwórni filmowych. To one, z tego co wiem, są
źródłem materiału zarówno dla "dalekowschodnich" DVD, jak i tych divxów
które każdy z nas może ściągnąć sobie w sieci.


Zgadzam sie z toba. Z tym, ze nie nazwalbym juz tego grupa warezowa, ale
zorganizowana grupa przestepcza, ktora czerpie z tego bardzo konkretne zyski,
odpowiednio wysokie, do ryzyka wpadki i bardzo wysokich kar za przestepstwa
federalne. Oni nie dzialaja na zasadzie Janosika, oni z tego zyja i zdecydowanie
nie popieram ich dzialan. Zauwaz, ze praktycznie w 100% to co wykradaja to
main stream, ktory predzej czy pozniej trafi do kin, na kasety/DVD lub do TV.
Dla mnie ogladanie tego nie ma sesnu i czekam na kino, a coraz czesciej na
DVD. Troche inaczej patrze na filmy, ktore nie maja szans na pojawienie sie
w kinie/DVD z roznych powodow.


A, dla przykładu, dwupłytowe DVD (nie "DivX" i nie "screener") z LOTR:TTT
wyszło 2003/01/11.


Mowisz o "Stadion edition" ? Wiem, ze cos takiego sie pojawilo najpierw w sieci,
a zaraz potem na plytach. Nie znam nikogo, kto to ogladal, wszyscy znajomi
wybrali sie do kina.





Temat: Rekord X Muzy


Zgadzam sie z toba. Z tym, ze nie nazwalbym juz tego grupa warezowa,
ale zorganizowana grupa przestepcza, ktora czerpie z tego bardzo
konkretne zyski, odpowiednio wysokie, do ryzyka wpadki i bardzo
wysokich kar za przestepstwa federalne. Oni nie dzialaja na zasadzie
Janosika, oni z tego zyja i zdecydowanie nie popieram ich dzialan.


Nie bardzo to widzę, szczerze mówiąc. Potworną kasę to na warezach tłuką
hurtowi i detaliczni sprzedawcy tego na Stadionie, czy w innych miejscach
sprzedaży tegoż, ale same grupy?


Zauwaz, ze praktycznie w 100% to co wykradaja to main stream, ktory
predzej czy pozniej trafi do kin, na kasety/DVD lub do TV. Dla mnie


Te grupy? Tak, owszem, w zasadzie tak. Ale i dużo innych rzeczy jest w
sieci; np. kapitalny paradokument amerykański "The Atomic Cafe",
pokazujący propagandę okołonuklearną, albo chociażby omawiane tutaj
Bowling for Columbine (które, jak się okazuje, wejdzie jednak do kin
polskich!)


Mowisz o "Stadion edition" ? Wiem, ze cos takiego sie pojawilo
najpierw w sieci, a zaraz potem na plytach.


A nie wiem, na stadionie to ostatnio byłem ze trzy lata temu...


Nie znam nikogo, kto to
ogladal, wszyscy znajomi wybrali sie do kina.


Ja też nie.





Temat: filmy dodawane do czasopism
Wczoraj kupilem sobie nowy numer "Kina Grozy" z 2 filmami na DVD. Oba noszą jeden tytuł; "Dom na Przekletym Wzgórzu" (stara wersja i remake). Zacząłem od nowej wersji: fuj, jakie to nudne! Dopiero dziś obejrzałem starszą, czarno-białą wersję. Wierzcie mi lub nie, ale oto mamy kolejny dowod na to, że sequele/remake sa gorsze (dużo) od pierwowzoru...
Polecam, nową wersje potraktujcie jako niezobowiazujacy dodatek

W kolejnym numerze "Smakosz 2".

Cena: 11,90 zł.

Dodane po 17 minutach:

Zapomniałbym: na 2 kartkach "pisemka" Carismy znalazła sie takze reklama nowej serii filmów wydawanych przez tego dystrybutora. Cały cykl nosi tytuł "Komedie" i na pierwszy rzut ida komedie Barei. Numer pierwszy: "Poszukiwany, poszukiwana" (moj ulubiony, ale mam już z "Claudi").
Cena: jw.

Dodane po 16 godzinach 28 minutach:

DeAgostini wydaje kolejna serie filmow na DVD. Tym razem pod nazwą "Skarby polskiego kina" kryja się filmy z ostatnich (nie przesadzam) 60 lat. Na pierwszy rzut (i w cenie 9,9zł) poszły "Zakazane piosenki".

Wszystkie filmy sa zremasterowane (ba, w dodatkach jest nawet film o tym) i wydane w DVD boxie z skromnym zeszytem o danym filmie.
Kolekcja ukazuje się co 2 tygodnie, kolejne numery prawdopodobnie po ok. 25 zł.

W nastepnym numerze "Skarb" (reklamowany jako "pierwsza polska komedia powojenna").

Warte uwagi sa (wybiórczo): "Janosik", "Małżeństwo z rozsadku", "Ada, to nie wypada", "Nikodem Dyzma" (z Dymszą!), "Zaklete rewiry" i "Szatan z VII klasy".



Temat: Czy planujecie pokazac: Piątkę z ulicy Barskiej i Zamach

"Piątka..." to dosyć ciekawy przypadek w naszym kinie. Niby film socrealistyczny, niby temat niezbyt ciekawy, ale jednak wydaje się, że jest to coś wartego obejrzenia, przynajmniej dla mnie.

Racja, jeden z pierwszych jakie nagrałem, a robiłem to dawniej tylko z tymi co mi się podobały, a nie jak teraz, wszystko jak leci Co do aktorów to najbardziej jednak zwrócił moją uwagę August Kowalczyk - znakomity w roli niejakiego Zenona - był to jego debiut w filmie.

Co do Passendorfera to też racja, Zamach jest bardzo ciekawy. Janosika też lubię oraz Zerwany most (tym filmem debiutowało jedno z kin w moim mieście).




Temat: Przedpremierowy pokaz filmu "Eden" - 3 lipca 2004
03 lipca o godz.20.00 w kinie Balazs przy Karl-Liebknecht-Str. 9, 10178 Berlin (Mitte)

odbedzie sie przedpremierowy pokaz filmu "Eden", z udziałem reżysera Andrzeja Czeczota.

"Eden" to pełnometrażowy, 85-minutowy film animowany, stworzony pod okiem Andrzeja Czeczota przez 60 animatorów. Głównym bohaterem filmu jest Józek - pojawiający się w świecie Czeczota od ponad ćwierćwiecza. Józek gra na fujarce i podróżuje - w powietrzu, na lądzie i w wodzie, spotykając na swojej drodze postaci-symbole kultury euro-amerykańskiej.

Natyka się na Prometeusza, Herkulesa, Janosika, Salvadora Dali, Chopina w muzycznym pojedynku z Paganinim, Charliego Parkera, Elvisa Presley'a, Beatlesów w żółtej łodzi podwodnej, Noego z rodziną, Napoleona, Neptuna, braci Wright, Kolumba, Isadorę Duncan, orkiestrę z Titanica, Robinsona z Piętaszkiem, George'a Washingtona, a także masę dziwnych zwierząt, potworów, aniołów, diabłów, czarownice, a nawet samego Pana Boga.

Praca nad filmem trwała sześć lat. Obraz powstał na taśmie celuloidowej, przy użyciu szlachetnych, tradycyjnych technologii. Film zdobył uznanie na tegorocznym festiwalu w Gdyni - otrzymał dodatkową nagrodę jury oraz nagrodę za muzykę - dzieło Michała Urbaniaka.

Oficjalna premiera filmu w niemieckich kinach 8 lipca 2004 roku



Temat: Dlaczego Polska Kinematografia kuleje??
Hayabusa, gdybyśmy mieli ikonkę, w której ludziki klękają, to właśnie użyłbym jej by podsumować twój post. Trafiłeś w sedno sprawy. Właściwie tutaj moglibyśmy zamknąć już ten temat.
Właściwie ostatnio oglądałem na kanale Kino Polska, film "Kierunek Berlin". Co prawda, przekłamań historycznych i łatwo dało się to zauważyć, jednak dobrze się oglądało ten obraz. Podobnie jest ze starymi Polskimi serialami. Niektóre naprawdę potrafiły wciągnąć i były nie tylko bardzo dobrze zagrane, ale i sfilmowane. No i ta muzyka, nie raz zdarzyło mi się nucić temat z Czarnych Chmur, albo z Janosika.
Dziś w Polsce nie kręci się już filmów, na które można sobie po prostu pójść do kina.



Temat: Znajdzie sie klonica... (jednoslowowy spoiler, uwaga!)

wrocilem wlasnie z filmu... takie polaczenie "Czarnych chmur",
"Janosika" i Trzynastego Posterunku. Z calego filmu najlepszy jest Stepien
wyzywajacy smoka na pojedynek. Smok, niestety, nie odezwal sie glosem
Pazury. A juz zaczynalo byc smiesznie. Potem bylo juz tylko glupio.

Reszta filmu zagrana na styl Arniego z ww. serialu.

P.S. Czy Buzkowna naprawde MUSI grac w filmach? To boli...

P.P.S. Pol kina wyszlo w trakcie.





Temat: Jak zabito czarną owcę
Pamiętam ten film jeszcze z kina.
Tak tak wiem że to było 35 lat temu.
Nadawany był w KP i TVP Polonia.
Ja nagrałem.
To ciekawy film, a moim zdaniem obok Janosika najlepszy w dorobku Passendorfera.
Bardzo udany debiut Marka Frąckowiaka i doskonałe role Anny Seniuk
i T.Janczara.
Doskonała muzyka i zdjęcia.
Jędruś



Temat: Ten kanał jest do tylka :!:
a mnie sie podoba, wole ten kanal niz Polsat i TVN gdzie co godzine pokazujo dziennikarzy uganiajacych sie za politykami po korytarzach Sejmu. Mam te kanaly kilka dni a juz mi zbrzydly.

Mam nadzieje ze Kino bedzie mialo szersza oferte programowa, obejrzalbym Janosika czy 4 Pancernych, ech !



Temat: Kinoplacz


-----Original Message-----

Sent: Monday, June 23, 2003 2:55 PM

Subject: Re: Kinoplacz

Użytkownik "Wągrowski Konrad"

A co otwiera?
Moze mogłbys przytoczyc co ciekawsze sceny z tego
rankingu, bo calosc to chyba zbyt wiele.


Nie mam niestety numeru przy sobie, moge podrzucic pare, ktore pamietam.

Na pierwszym miejscu: "I am Spartacus!" z wiadomego filmu.

W czolowce jest tez "E.T.", "Jerry Maguire" (You had me at hello - jak

latach 90-tych"), "Bambi" (zona mowi, ze to jest tak smutne, ze dzieci nie
powinny tego ogladac). Jajcarskie pozycje juz pisalem. Poza tym - "Captain,
my captain", smierc Spocka z ST 2, "Fly, you fools" (kurcze, wzrusza nawet
wtedy gdy dobrze wiemy, co bedzie z Gandalfem), cos dla Amarota - "Dzika
banda" gdy banda dowiaduje sie o kumplu w niewoli, spogladaja na siebie i
ida na pewna smierc "because it is the right thing to do". Poza tym "I know
it was you, Fredo" i oczywiscie "I love you. I know" (moja ulubiona parodia
byla Diaries of Crazed Mimbanite - "- Powiedz to!" "- Chlopaki, wlaczejcie
kiedy bedziecie gotowi!"). Ze starszych rzeczy "Zlodzieje rowerow", "Mr
Smith jedzie do Waszyngtonu", "It's a wonderful life". Jak spojrze do
gazetki, to dorzuce.

A z polskiego kina? Smierc Janosika? Wyplata w "Dniu swira"? Pojawienie sie
kosmity w "Klatwie doliny wezy"? ;-)

Konrad Wagrowski





Temat: Jubileuszowe Złote Kaczki
Patrząc na nominacje, rzeczywiście można było przewidzieć wyniki, choć przegrana Mamonia czy Jarząbka faktycznie może trochę dziwić. Ale bardziej, moim zdaniem mogą dziwić nominacje - brak tych czy innych filmów, obecność jeszcze innych. Ale, jak każdy plebiscyt, to tylko zabawa, bo nikt przeciez nie zmierzy, czy lepszym aktorem jest J. Stuhr, J. Gajos czy może Z. Zapasiewicz. A refleksje? Tak sobie myślę, że sceny miłosne są w naszym kinie jakieś takie przaśne, mało subtelne, wymęczone - faktycznie nie było z czego wybrać, J. Chmielnik z K. Figurą się tu wybija. Choć dla mnie najpiękniejsze sceny polskiego filmu (może miłosne to za duże słowo, ale...) to "Noce i dnie" z Tolibowskim - Strasburgerem z nenufarami i "Janosik", kiedy rozwija z pagórka belę czerwonego materiału, po którym wbiega do niego Maryna. No i jeszcze scenę uwodzenia J.Machulskiego przez M.Zawadzką z "Sublokatora" lubię. Ot, takie refleksje



Temat: Na Jurze powstaje western z Bogusławem Lindą...

„Demony wojny wg Goi” W. Pasikowski (Olsztyn)

"Demony Wojny" kręcono też w Dolinie Będkówki i przede wszystkim Dolinie Kobylańskiej. Pamiętam jak 11 listopada 1997 byłem właśnie w Kobylańskiej i robiono ostatnie przygotowania do spalenia postawionych tam chałup, maskowano poręcz i schody prowadzące do kapliczki. Dokładnie dzień później kręcono tam sceny i spalono te chałupy.

Potem poszliśmy z żoną do kina na ten film i śmialiśmy się okrutnie jak Linda szedł pod górkę godzinami a to były znajome wąwozy i skałki .
Akurat te tereny znam jak własną kieszeń.

W Kobylańskiej kręcono też epizody do "Rycerzy i Rabiusiów". Stockinger na koniu

"Janosik" w Pieskowej Skale



Temat: Zbiórka snów

Pytanko mam. Czy te sny można przesyłać już gdzieś?

Oficjalnie będziemy ruszać za półtora tygodnia. Ale spokojnie można już przesyłać opisy na email: kino@gdk.com.pl. Kilka osób jest już w stałym kontakcie. Wczoraj jednemu z naszych "medium" przyśniło się że jest Janosikiem i ratuje Gryfino przed pożarem. Najbardziej odjechany był opis skomplikowanego w obsłudze urządzenia do gaszenia, które przypominało skocznię narciarską.




Temat: Kącik (nie zawsze dobrej) wiadomości

Słuchając radia dowiedziałem się że nie żyje Marek Perepeczko znany min z roli Janosika maił 63 lata jego serce nie wytrzymało wielka szkoda dla polskiego kina i teatru

Własnie tez przeczytałem na Onecie ze zmarł, jeden z najlepszych polskich aktorów, grał w wielu polskich serialach m.in w 13 Posterunku. Wspaniały człowiek

['




Temat: Gwiazdy, które odeszły...
Wspomnijmy tutaj wszystkich zmarłych Aktorów, Ludzi Kina i Osób, związanych z telewizją.

Przede wszystkim chciałabym wspomnieć o Marku Perepeczce. Aktor zmarł w ubiegłym roku w Częstochowie z powodu zawału serca. Znamy Go przede wszystkim z niezapomnianej roli Janosika oraz Komendanta 13 posterunku.

24 stycznia 2003 roku w wypadku samochodowym zginął aktor Waldemar Goszcz. Spowodował ten wypadek, ranni zostali aktor Radosław Pazura i muzyk Filip Siejka. Popularność zyskał rolą Adama Rozdrażewskiego w serialu "Adam i Ewa".

Dwa lata temu, w listopadzie, zmarł aktor Henryk Machalica. Śmierć nastąpiła w wyniku urazów odniesionych w czasie upadku z konia. Grał Dionizego Złotopolskiego w serialu "Złotopolscy".

W wakacje 2005 roku umarł Eugeniusz Priwiziencew. Aktor został ukąszony przez kleszcza, co wywołało boreliozę. Grał niezapomnianego organistę Antoniego w "Złotopolskich".

Daria Trafankowska zmarła na nowotwór. Oglądaliśmy ją w serialu "Na dobre i na złe" jako siostrę oddziałową. Prowadziła również teleturniej dla młodzieży "Szalone liczby".



Temat: Taras Bulba
Moje szpiegi też już zadziałały. Niestety wersja kręcona kamerą w kinie także jakość kchmm "średnia".

Bajka taka jak 1612. Niektóre ujęcia fajnie kręcone, choć w 1612 były fajniejsze efekty specjalne.

Z życia kozackiego pokazano grzebanie zabójcy żywcem pod trumną ofiary, wybory atamana i pisanie listu do sułtana a także imprezowanie oraz palenie dworków oraz kościołów.

Z życia szlachty polskiej pokazano ścinanie, ćwiartowanie, łamanie, wieszanie na haku i palenie żywcem wziętych do niewoli jeńców.

Co do wierności filmu do realiów historycznych to zupełne fantasy. Skórzane obojczyki i karwasze, pistolety wyglądające jak XIX wieczne kaukaskie, husaria w xvi wieku nosząca zbroje jak w latach 1630-1690 a nawet szyszaki z czasów saskich, szable prawie bez wyjątku tureckie, a kozacy mają tak szerokie pasy i wysokie czapy, że po kursie językowym i wymianie spodni na węższe mogliby się załapać na statystów do Janosika. No i wojsku zaporoskim proporcje piechoty do jazdy wyglądały dokładnie odwrotnie niż w filmie.

Generalna konkluzja: "Żyd Jankiel wkręci się wszędzie"




Temat: Lista seriali z 1985 r.


Katyń opisywany jest jako ,,Dramat". Jak sobie przypomnę fabułę, to nie myślę o nim jako o filmie wojennym, ani historycznym, ponieważ te są przeważnie lżejsze w treści. Dlatego nie uwzględniłem go na liście.

Pytanie, co nazywamy filmem historycznym . Bo taki "Janosik" to bardziej film kostiumowy czy przygodowy, o "Rękopisie..." już nie wspomnę (w tym przypadku to oprócz kostiumowego fantastyczny wręcz ).
Ja akurat za filmami historycznymi w polskim kinie nie tęsknię, wolę inne gatunki .



Temat: PRL

Chwalę sobie też, że chociaż do Częstochowy z Warszawy mogę dojechać w miarę przyzwoitą dwupasmówką. Szkoda, że Gierek nie pochodził z Gdańska (może i w strony rodzinne podróżował bym bardziej komfortowo) :wink: . Dworzec Centralny, Fiat 126p, Star, kombajn Bizon i ciągniki Ursus (na tamte czasy nie były złe), Trasa Łazienkowska, kolumny Tonsil, drużyna Górskiego, Wagnera, czerwone Gitary, Czterej Pancerni, Hans Kloss, FWP, setki innych symboli. 8)
Gierek to "Czarne chmury", jeden z najlepszych moim zdaniem seriali "płaszcza i szpady" (pierwsze trzy odcinki to po prostu rewelacja), "Janosik" i "Polskie drogi" - serial tyleż ciekawie i sprawnie nakręcony, co fałszujący historię niemiłosiernie.
No a ponadto STUDIO 2 z serialem "Kosmos 1999" i kinem nocnym. Rock w ograniczonym zakresie sprowadzony właściwie do nadawania w programie III PR i występów w klubach studenckich Budki Suflera i Breakoutu oraz grup weęgierskich i NRD-owskich (Locomotiv GT, Omega, Scorpio, Die Puhdys, Wir), a także od 1979 nadawanie w szerszym zakresie tzw. muzyki młodej generacji z grupami Krzak, Exodus, Kasa Chorych i Mech.
Gomułka to "kabaret starszych panów", wczesny "Dudek" E. Dziewońskiego i muzyka bigbeatowa (Czerwone Gitary, Skaldowie, Trubadurzy, Niebiesko i Czerwono Czarni, No To Co) oraz koncert Rolling Stonesów w sali kongresowej.



Temat: Bron czarnoprochowa w filmach
MOże coś z własnego podwórka?
Na Kino Polska dość mało znany serial Ród Gąsieniców.
Jest trochę CP w filmie, niestety lata 1820-32 a chłopa z kapiszonówką tez się dostrzeże
Serial mało chyba znany, gdzie mu tam to Janosika, ale wole jednak oglądać zbója Mateje i Szymka Polowaca niż Kwiczoła i Pyzdre.



Temat: Restauracja HALNY (Stoki)
Fionko fajnie, że wkleiłaś to zdjęcie.

Troszkę żałowałam, że nie wiedziałam o tym, że dawne kino na Stokach zamieniono na salę weselną. Jak szkowałam się do ślubu to moim marzeniem był właśnie ślub na Stokach w kosciółku na ul. Janosika ale nie mogłam znaleźć sensownej sali w pobliżu tej lokalizacji.

Teraz jak ogladam zdjęcie to przynajmniej wiem, że ta sala i tak by odpadła ze względu na nietypową podłogę (choć jeśli chodzi o mnie to lokalizacja jest super, ach te Pieniny :roll: )



Temat: Jakie programy w TV was wkurzają?

tak, dają reklamę: "kultowe seriale polskiej telewizji, które nigdy się nie nudzą, na wakacjach w TVP!!". kurde, rozumiem że to może i jakas legenda polskiego kina, że swego czsu dużą oglądalność miało, ale bez przesady. Udają że nie mają pieniędzy na jakiś nowszy sezon Lostów, czy 4400. Przecierz chyba nie trudno się domyślić, że którykolwiek z tych nowych amerykańskich seriali przyniesie dużo większą oglądalność niż puszczane dwudziesty raz matki zony i kochanki, albo jakiś kapeluszs pana anatola.
Z tych "kultowych" polskich seriali to najgorszy jest "Kapitan sowa na tropie". No i jak leci 34 raz "Janosik" albo "4 pancerni" to się zrzygać można.




Temat: Filmy oglądane w tym tygodniu
a ja wczoraj pomyślałam sobie, że chcę się pośmiać. U Pana Boga za piecem było świetne, w kinach: u Pana Boga za miedzą. Poszłam. Nie warto było, niestety.

Gra aktorska fakt, świetna, dobór aktorów udany, super, że udało się wykorzystać te same osoby co w 1 części. Nie pasowała mi jedynie rola p. policjantki. No ale do rzeczy: miała być komedia a nią jednak mimo wszystko NIE była. Fakt, w paru momentach uśmiałam się nieźle, ale momentów śmiesznych było za mało. Widać było, że parę wątków miało być zabawnych ale takimi nie były. Obstawiałabym, że to raczej film obyczajowy, a nie komedia.

Film w świetny sposób ukazuje mentalność kresowych ludzi i ich życie. Jako, że sama jestem kresowa to dla mnie miało to jakąś wartość. Ale fabuła nie jest wg mnie przystosowana do widowni szukającej wrażeń, "amerykańskiego pokolenia"... No niestety, momentami można było przysnąć na upartego, chociaż ja oglądałam film chętnie.

Ale podsumowując, szału nie było. 3/5. Mogło być lepiej i spodziewałam się czegoś lepszego. Ale nie było tragedii.

Przynajmniej dowiedziałam się w reklamach, że będzie Janosik i chyba na niego pójdę (offtop, sorry )



Temat: The best of

Fihgt Club - zagadzm się , Ojca Chrzestnego nie widziałem (o zgrozo ) i zapomniałem o Ukrytym Wymiarze .

A co do mojego nie rozumienia kultury Chin - zaczałem sobie jaja robić a ty od razu sie czepiasz - na Hero byłem w kinie i wiem że Chińcycy wierzą że ludzie moga latać , jedność z mieczem i ble ble ble - tylko to jest dla mnie troche smieszne i uważam że bushido lepiej oddaje bycie wojownikiem niż fruwanie


Lis, o zgrozo!! nie osmieszaj sie!! Co ma bushido do kultury Chin?? Bushido to kodeks honorowy samurajow, ktorzy zyli w czasach sredniowiecznych w japoni!! Filmy typu "Hero" opowiadaja stare legendy chinskie z pzred okolo dwoch tysiecy lat!! Lekka rozbierznosc miejsca i czasu!! Pozatym chinczycy wcale w to nie wierza, tylko to sa legendy!! To ze my mamy swojego Janosika nie znaczy ze w niego wierzymy... nawet jesli jak mowia przekazy, pzreskakiwal 400 metrowy wąwóz!!
Pomysl o tym...



Temat: Ceny paliw w Żninie
Witam wszystkich. Ja akurat nie oglądam "Mody na sukces". Przychodzi mi natomiast na myśl mój ulubiony **** "Robin Hood". Widzę w nim pewną analogię do obecnej sytuacji w naszym mieście. Otóż Robin (podobnie jak nasz polski Janosik) łupił bogatych a rozdawał pieniądze biednym. W Żninie mamy natomiast sytuację zupełnie odwrotną. Nasi żnińscy bonzowie łupią biednych, a zapełniają kieszenie bogatym (czytaj sobie). Bo kto jak nie biedak skazany na Żnin musi u nich tankować. Człowiek zamożny ma ich gdzieś, bo jadąc do kina, na zakupy, itd.do innego miasta korzysta z okazji i tankuje tam.




Temat: Luźny offtop
OŻŻŻŻŻŻŻŻ

W Budapeszcie może wkrótce zawisnąć pierwszy na świecie most imienia amerykańskiego gwiazdora kina akcji Chucka Norrisa.

Dotychczasowe wyniki sondy na temat nazwy mostu wprawiły węgierskie Ministerstwo Gospodarki i Transportu w niemałe zakłopotanie. W sondzie zamieszczonej na internetowych stronach resortu zdecydowanie prowadzi gwiazdor filmów akcji Chuck Norris. Głosowało na niego blisko 9 tysięcy Internautów.

Niecodzienną kandydaturę uzasadniono tym, że Węgry byłyby pierwszym państwem na świecie, które mogłoby pochwalić się mostem imienia Chucka Norrisa.


A My żądamy mostu imienia Janosika...

a co do chorób to wczoraj rano wstałam i stwierdziłam że boli mnie gardło... to już koniec już po mnie



Temat: Polecam film
poleca dobre polskie komedie z lat PRLu.. "Rejs", "Miś", "Brunet wieczorową pora", "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz".."Rozmowy kontrolowane"..itp...polecam jeszcze kino przedwojenne..filmu Bunuela..Murnaua..Langa....wiecej z tytułów...ogólnie jest bardzo duzo dobrych filmów.."Anioł zagłady" Bunuela, "pies anadaluzyjski', "Metropolis", "Dziecko Rosemary" Polańskiego.."Dekalog" Kieślowskiego.. "Zły Porucznik", "Przekładańca" w rez.Wajdy na podstawie Lema.. "Święta Góra" Jodorowskiego... polecam jeszcze "Golem" ...kurcze tym filmów jest naprawde bardzo duzo ..poza tym polecam jescze seriale..ale te w stylu Mody na sukces..tylko np. Miasteczka Twin Peaks,, Janosika,,..no kurde o wiele wiele więćej..



Temat: przereklamowane filmy
Sprostowanie!

Plakat wisiał bo:
- Po pierwsze: Miałem go za darmo
- Po drugie: Przy pierwszym wrażeniu z obejrzenia filmu nie mogłęm uwiezyć że jest tak beznadziejny i starałem się w to niewierzyć przez pewien okres czasu
- Po trzecie: drugi raz mogłem być Ale nie byłem. Sytuacja wyglądała tak:

Kumpel polał się browarem (nieostrożnie podałem mu go otwartą stroną a on włozył go do kieszeni ). Wieć idziemy po filmie do kibla żeby kumpel się obmył z trunku. Wyczyścił kurtkę jak mógł. Wychodzimy z toalet a tu ludzie zamiast wychodzić z kina znowu wchodzą! Drugi seans. To co... Wchodzimy - może będzie jakiś inny film - "Planeta Małp" wtedy leciała (BTW drugi przereklamowany film ). Siadamy z kumplem w pierwszym rzędzie, leca reklamy. Kumpel odwraca się do ludzi siedzących z tyłu z hasłem:
- "Ejże, nie wiecie przypadkiem co teraz leci...?"
- "Mam nadzieje że Wiedźmin, bo jak nie to wychodzę..." - oni
- "Za to my wychodzimy! Tandeta!" kumpel na to.

PS. Diabellus, nie podkopuj mojego Autorytetu ... Janosiku...

Pozdrawiam,
Gnom




Temat: 1


Kiedy już doszłam do siebie - po mniej więcej roku - półtora:
ja doszłam szybciej :) ale co z tego???

- asertywność, to mało powiedziane, stałam się harda, jak Janosik
MOG mnie nigdy nie tłamsił. Wkurzał mnie, bo bałaganił, ale... ja właściwie zawsze robiłam co chciałam.

- ważne: poczucie wolności; wychodzę do kina, kiedy chcę, spotykam się, z kim chcę
zawsze tak miałam. Nigdy nikt mi nie dobierał znajomych ani nie ograniczał wyjść. No z jednym wyjątkiem. To był przywilej mojej mamy. Tylko ona miała prawo ingerencji w moje kontakty. Do pewnego stopnia, rzecz jasna. :) Kursy, studia, wyjazdy, biwaki ze znajomymi, siatkówka z chłopakami. MOG wszystko tolerował.

- wróciłam do dawnych przyjaciół i znajomych, których nie lubił M
nie zrezygnowałam z nich w czasie małżeństwa.

- czuję się mimo wszystko duużo mocniejsza, a zatem w moim przypadku przysłowie się sprawdziło;
A ja przybrałam 20 kilo, nabawiłam się nerwicy i stałam się jeszcze bardziej złośliwa niż byłam. I chyba zgorzkniałam. :( I w dodatku opanował mnie zwisizm. Nawet nie chce mi się robić awantur. :( :D.


Reasumując, wypaliłam się. Zdrada i moje przeżycia nie dały mi nic pozytywnego, nie wzmocniły mnie a przeciwnie, bardzo mnie osłabiły, również czysto fizjologicznie. :( Właściwie powinnam teraz iść i zabić MOGa. Ale mi się nie chce.

Wiem, poznałam Was. Ale przed zdradą też poznawałam fajnych ludzi. I to w o wiele przyjemniejszych okolicznościach.

Cholerka. Znów nie mogę zasnąć. :( A do niedawna byłam największym śpiochem we wsi. ) Może dlatego tak dołowo?



Temat: Mundial 2006
Och jeju ludzie.. ale z was pesymiści.. jak tak można? Co ma człowiem z życia jak czasem nie uwierzy w stek bzdur i na chwile nie pomyśli, że może sie udać?
I wiecie co? Po Śp. Górskim też jechali. Też przegrywali mecz za meczem. Trener tak samo miał gdzies opinie publiczna i doszedł do finału!
Ja tam wierze w Janosika (w moim mieście jest takie kino:)... typowe zachowanie polaków... malkontencić, malkontencić ze sie nie uda... że tamci są silniejsi, mają ładniejsze koszulki, czasem im sie lepiej kopnie i zachwyt na całego.
Troche grałem w piłke po klubach... i jako bramkarz dużo widziałem, duzo napuszczałem i wiem jak wiele warta jest psycha u piłkarza. A nic tak nie dołuje jak takie zachowanie kibiców.
Wioche nie odwalili piłkarze ale kibice, i to oni sie powinni wstydzic nie piłkarzy ale samych siebie.
A co do bramki Kuszczaka to dajcie mu spokój... Dudek też by to puścił. I nie chce zadnego gdybania bo ,, a gdyby" , ,,a jak", a ,,po co"? Bez sens...
A tak wogóle to Janas z chłopakami zrobi swoje i tyle...
Kilka nie włączonych odbiorników im nie zaszkodzi...



Temat: Chcialbym obejrzec
Ja bym chciał zobaczyć Upadek teraz leci w kinach w Bielsku Białej i ktoś miał iść ze mną na ten film do kina ale sie wymiguje ale może sie uda pujść w przyszłym tygodniu do Janosika



Temat: Kącik (nie zawsze dobrej) wiadomości
Słuchając radia dowiedziałem się że nie żyje Marek Perepeczko znany min z roli Janosika maił 63 lata jego serce nie wytrzymało wielka szkoda dla polskiego kina i teatru



Temat: Recenzje filmowe - offtopiki idą do gazu
Atrakcyjny pozna pania - Naszlo mnie na kawalek wspolczesnego, polskiego kina. No to sobie strzelilem film z Janosikiem, Cugowskim i Maliniakiem (ale tym z 40latka ). Omijac szerokim lukiem. 3/10 za ladne bociany.



Temat: Wakacje, wakacje... z TV?!
A dla wielbicieli polskiego kina w weekendy na TVP 2 od 7:20 "Zmiennicy" i zaraz po nich "Janosik".



Temat: 1


Zbiór esejów Moje projekcje jest prawdziwym kalejdoskopem motywów kinematograficznych: od Lotu nad kukułczym gniazdem, przez figurę wątłego inteligenta w typie allenowskim, przygody Janosika i intymne kino Tsai Ming-Lianga, po melancholię Nosferatu, katusze nieśmiałych kochanków i problemy filmowych pisarzy w kryzysie. Wojciech Kuczok w tej odsłonie wciela się w rolę krytyka filmowego, a jednak to wciąż ten sam pisarz – arcywrażliwy na język, subtelny twórca nadzwyczajnie brzmiącej literatury.
Choć to jest to subiektywny zbiór przemyśleń, autor nie narzuca swojego zdania. Niejednokrotnie wyczytać jednak można rady i podpowiedzi, których udziela twórcom, aby kino stało się bogatsze i głębsze. Zwraca uwagę na tematy, z którymi filmowcy sobie nie radzą bądź których z pewnych względów wolą unikać. Do tego dodaje szczyptę humoru i urocze historie z dzieciństwa.
Kuczok jawi się nie jako krytyk moralizator, bo jak zaznacza, krytykiem nie jest, ale jako miłośnik kina, któremu losy i przyszłość kinematografii są bardzo bliskie. Trzy lata po ukazaniu się zbioru To piekielne kino (W.A.B. 2006) autor powraca do swoich filmowych inspiracji…

Póki bohater filmowy milczy, widz gotów jest wierzyć, że reżyser ma coś do powiedzenia.
Małomówność jest przecież cechą wspólną mędrców i idiotów – póki milczą, trudno ich odróżnić. Nie lubię nadmiaru słów w kinie; bywa, że film urzeka mnie do pierwszej kwestii dialogowej, a potem zawodzi grafomanią, czuję się wtedy sromotnie oszukany, jakbym uwiedziony subtelną urodą dziewczęcia, usłyszał nagle, że wulgarnym językiem rozmawia przez komórkę.

Bo kino, poza tym, że bywa sztuką, zawsze jest widowiskiem, które pośród fleszy i hałasów, w żywiole tłumnych emocji i na pierwszych stronach dzienników, odnajduje się bez trudu. Krytyk musi więc i z tego zdawać sobie na co dzień sprawę, że błąka się po targowisku próżności i egocentryzmów, jakim jest świat kina, a co więcej, nikt go tam nie zapraszał. Musi więc umieć kochać kino cierpliwie, bezinteresownie i pamiętać, że prawdziwa krytyka cnót się nie boi.
fragmenty

cena: 29,90 zł
termin wydania: 8 lipca 2009
liczba stron: 164

źródło: www.wab.com.pl



Temat: "Kulturalny PIT"
Ciekawa impreza, dla fanów Kapeli ze Wsi warszawa jest tez projekcja prtzy której KZWW gra na zywo.

23.03.2006 - CZWARTEK
UROCZYSTE OTWARCIE FESTIWALU: PREMIERA PŁYTY DVD
20.00 Mocny człowiek, reż. Henryk Szaro, Polska 1929, 80 min.
Zagra: Maleńczuk Tuta Rutkowski Super Trio

24.03.2006 - PIĄTEK
NIEZAPOMNIANE POLONICA
18.30 Ulica potępionych dusz (The Way of Lost Souls), reż. Paul Czinner,
Wielka Brytania 1929, 91 min.
Wystąpi: Małgorzata Walewska

CZŁOWIEK I PRZYRODA W NIEMYM KINIE
21.15 Johan, reż. Mauritz Stiller, Szwecja 1921, 60 min.
Zagra: Kapela ze Wsi Warszawa

KLASYKA KINA SENSACYJNEGO
23.15 Ludzie podziemi (Underworld), reż. Josef von Sternberg, USA 1927, 80 min.
Zagra: Dziedzic feat. Adam Pierończyk

25.03.2006 - SOBOTA
POKAZY SPECJALNE Z EUROPEJSKICH ARCHIWÓW FILMOWYCH
16.30 zestaw filmów Georgesa Méliesa, Francja 1896-1909, 100 min.
Zagra: Lawrence Lehérissey (Francja)

MISTRZOWIE KINA NIEMEGO: CARL THEODOR DREYER
19.30 Męczeństwo Joanny d'Arc (La Passion de Jeanne d'Arc),
reż. Carl Theodor Dreyer, Francja 1928, 75 min.
Wystąpi: Bałata Jaskułke Gonzales

KLASYKA KINA SENSACYJNEGO
21.30 Salamandra, reż. Grigorij Roszal, ZSRR 1928, 90 min.
Zagra: Meritum

NOC Z HORROREM
23:45 Ostatnie ostrzeżenie (The Last Warning), reż. Paul Leni, USA 1928, 80 min.
Zagra: Pogodno

26.03.2006 - NIEDZIELA
KOMICY NIEMEGO KINA
15.00 zestaw komedii Charlesa Chaplina i Bustera Keatona, , USA 1916-1921, 66 min.
Zagra: Mamadou Africa Beat (Senegal)

ARCYDZIEŁA DOKUMENTU
17.00 Moana, reż. Robert J. Flaherty, USA 1926, 60 min.
Zagra: Habakuk

CZŁOWIEK I PRZYRODA W NIEMYM KINIE
19.15 Czysta miłość (Stark Love), reż. Karl Brown, USA 1927, 72 min.
Zagrają: Niewinni Czarodzieje

POKAZY SPECJALNE Z EUROPEJSKICH ARCHIWÓW FILMOWYCH
21.15 Janosik, reż. Jaroslav Siakel', Czechosłowacja 1921, 60 min.
Zagra: Jovice Ajdarević Orchestra (Serbia)




Temat: "Aktorzy prowincjonalni" w Teatrze Kochanowskiego
Rozmowa z Agnieszką Holland

Aktorowi muszę ufać na tyle, aby wierzyć, że przez kolejne spektakle da widzowi w nienaruszonym stanie to, co żeśmy razem zrobili - mówi Agnieszka Holland. Razem z Anną Smolar przygotowują w opolskim Teatrze Kochanowskiego "Aktorów prowincjonalnych" według słynnego filmu reżyserki. Jest to jedna z najbardziej oczekiwanych premier sezonu.
czytaj dalej...
REKLAMA

Cezary Polak: Dlaczego realizuje pani w Teatrze im. Kochanowskiego w Opolu spektakl według swojego filmu "Aktorzy prowincjonalni" z 1979 roku?
Agnieszka Holland: Chcę się przekonać, jak ten tekst zabrzmi po 30 latach. W Opolu stworzono nam warunki do pracy, jakie rzadko zdarzają się na Zachodzie. Mamy do dyspozycji wspaniałą machinę aktorską i techniczną, było to więc bardzo kuszące.

Czy tak długa absencja sceniczna skłoniła panią do współpracy reżyserskiej z Anną Smolar?
Zdecydowałam się robić spektakl wspólnie z Anką (której talent i podejście do teatru bardzo cenię), żeby mieć nowe spojrzenie pokoleniowe na ten tekst. Poza tym obawiałam się, że po prostu nie dam sama rady wejść po tylu latach przerwy w skomplikowaną narrację teatralną. I miałam rację. Omówiłyśmy koncept i Anka wspaniale doprowadziła próby do bardzo zaawansowanego stanu, teraz mam więc luksus - możemy zgodnie korygować ewentualne błędy czy wprowadzać nowe pomysły, nie trzeba materiału kreować od początku. Bez jej pomocy nie pogodziłabym pracy nad "Aktorami" i "Janosikiem".

W teatrze nie czuje się pani tak pewnie jak w filmie?
Na pewno nie, brak mi podstawowego warsztatu. Zrobiłam kiedyś parę rzeczy w teatrze, ale nie byłam nimi w pełni usatysfakcjonowana, uważałam, że można było lepiej. Oczywiście w wypadku filmów też nigdy nie miałam przekonania, że stworzyłam skończone arcydzieło. Ale w kinie przynajmniej teoretycznie wiem, jak przełożyć moje oczekiwania na efekt, w teatrze zaś muszę tego szukać od początku. Oddaliłam się od teatru również jako widz. Być może wynikało to z emigracji, bo przecież teatr jest jednak w dużym stopniu zanurzony w języku.

A co panią pociąga w teatrze?
Magia, możliwość intymnego, długotrwałego obcowania z aktorami, skupienie na tekście. Rzeczywistość teatralna nie jest tak iluzoryczna jak w filmie, trzeba ją tworzyć przez skrót i symbol, a takie podejście do sztuki bardzo mi odpowiada. Doświadczyłam w życiu kilku wielkich przeżyć teatralnych, których nie mogę porównać z odbiorem żadnego filmu. Mówię o przedstawieniach Swinarskiego, Grzegorzewskiego, Otomara Krejčy, Petera Brooka, wyliczając ad hoc.

Żródło: dziennik.pl



Temat: 1
Myślę, że to jest tak: zdrada daje nam tyle, ile zabierał związek. I zabiera tyle, ile związek dawał. To znaczy, na ogół jest tak, że związki, w których zdecydowanie coś nie grało - poo zdradzie dążą do rozpadu (wtedy też konsekwencje dla osoby zdradzanej są inne), a związek, który próbuje się ratować... Ano właśnie, z tym już bywa różnie. Przede wszystkim - wydaje mi się, że łatwiej uporać się ze zdradą, jeśli związek się po niej kończy. Jak wszystkie uogólnienia - i to jest nie do końca prawdziwe, wiem.
Ja mam za sobą dwa doświadczenia - pierwsza zdrada, którą sama wykryłam "poprawiła" nasz związek, ale we mnie samej wiele nie zmieniła. To znaczy - zmieniliśmy się oboje, staliśmy się dla siebie bardziej czuli, lepsi... tylko co z tego, skoro to było jedno wielkie kłamstwo. W tym samym czasie ("naprawiania") już była ta druga... O niej dowiedziałam się od M. I de facto nasze małżeństwo się skończyło.
Kiedy już doszłam do siebie - po mniej więcej roku - półtora:
- okazało się, że przeżywam euforię z powodu wyjścia spod obezwładniającej kurateli M.
- asertywność, to mało powiedziane, stałam się harda, jak Janosik
- ważne: poczucie wolności; wychodzę do kina, kiedy chcę, spotykam się, z kim chcę
- wróciłam do dawnych przyjaciół i znajomych, których nie lubił M
- poznałam nowych ludzi, i zwisa mi, czy spodobaliby się M., zresztą ich nie zna :)
- czuję się mimo wszystko duużo mocniejsza, a zatem w moim przypadku przysłowie się sprawdziło;
- myślę inaczej o życiu, nie zawsze bardziej optymistycznie, ale dojrzalej
- najważniejsze bis: przeżyłam!! przetrwałam koszmar, koniec małżeństwa i związku, który trwał kilkanaście lat, jestem w zasadzie samotną matką trójki dzieci i jeszcze żyję; uważam to za sukces .



Temat: Na Jurze powstaje western z Bogusławem Lindą...
O westernie w ponoć międzynarodowej obsadzie kręconym na Jurze przeczytacie
tutaj.

Do artykułu można pisać komentarze na forum. Niektórzy z forumowiczów podają tytuły innych filmów kręconych w jurajskiej scenerii:

yha napisał:
"a w Herbach na złomowisku kręcili Pana Kleksa w kosmosie:))"

redakcja częstochowskiej GW wymienia:
"„Ojciec Kordecki, obrońca Częstochowy” E. Puchalski
„Pod Twoją obronę” J. Lejtes
„Rękopis znaleziony w Saragossie” J. W. Has (Olsztyn
„Potop” J. Hoffman
„Balanga” Ł. Wylężałek
„Szamanaka” A. Żuławski
„Pan Kleks w kosmosie” K. Gradowski (Herby)
„Demony wojny wg Goi” W. Pasikowski (Olsztyn)
„Darmozjad polski” Ł. Wylężałek
„Historia kina w Popielawach” J. J. Kolski (Szczekociny)"

Tajemniczy ... pisze:
"Wiedźmina czasmi nie kręcili też gdzieś w okolicy Częstochowy?"

Roman wystukał:
"Demony Wojny-nakręcane cześciowo pod zamkiem w Olsztynie.Kilka lat temu
rozstawiony tam był mały,wojskowy obóz.
No i jeszcze Pan Kleks w kosmosie-nagrywany na Zawodziańskim złomowisku;)"

egzor wymienił:
"- Przyjaciel Wesołego Diabła (zamek w Mirowie - dawne woj.Częstochowskie);
- Pan Samochodzik i Praskie Tajemnice (zamek w Mirowie);
- Nad Rzeką Której Nie Ma (zamek w Mirowie);
- Jakiś film Science-fiction Polsko-Austalijski dla dzieci (nie pamiętam
tytułu - Zaginione Światy czy coś takiego);
- Wyprawa Pod Podszewkę Alp - film faburajny J.Kolskiego (reżyser: Jańcio
Wodnik, Pograbek, itd.) - jaskinia Koralowa i inne.
- droszkę dalej - zamek Ogrodzieniec: "Zemsta", "Janosik"."

vikingzpomorza wysilił pamieć:
"o ile dobrze pamietam film Jerzego Antczaka pt.Hrabina Cosel czesciowo powstal w
Olsztynie k/Czestochowy"
potwierdza to libero

Pojawiło się jeszcze kilka wypowiedzi:

asd:
""Powrót wabiszczura" reż. Zbigniew Rebzda 1989 r. - kręcono w Żarkach k.
Myszkowa. W kompleksie stodół. Kilkoro moich znajomych nawet załapało się na
statystowanie. Miałem wtedy 10 lat i pamietam te tłumy punk'ów przechadzajacych
się po ulicach miasteczka "

on:
"kręcono też chyba taki film dla dzieci -"przyjaciel wesołego diabła" czy cos
takiego"

ABC:
"w Węgorzewie kręcili FARAONA."

Czy pamiętacie jeszcze jakieś inne produkcje kręcone w jurajskich plenerach?



Temat: Czy masz ochotę powiedzieć coś o Twojej dzisiejszej praktyce
10 April
Wczoraj prowadziłem trening dla 4 kobitek. W trakcie poczułem, że tak fajnie tez bym potrenował. Ale po tym treningu dla nich poczułem ze kontynuowanie tego jednostronnego przeżywania; koncentrowania się zadaniowego na ciele, będzie wyjaławiające. Nużące. Że dobrze byłoby zastosować płodozmian przyżyciowy. Co było wiec fajnego w tym treningu?
I pojechałem do Wojtka. Mało, co nie wpadłem pod inny samochód z lewej, bo tak zawadiacko jeździłem. Wieczorem byłem bardzo zaangażowany w pisanie do przyjaciela , że tylko się żachnąłem, gdy sobie przypomniałem o odłożeniu praktyki na te godziny. Nie trenowałem..
---Nie chcę tracić czasu!!! Nie mogę! Na to! (Na praktykę) Poza tym, w pokoju jest bałagan! Nie będę świecił w takim syfie!! Niech ktoś cos z tym zrobi! Gdy o tym myślałem budząc się miałem fantazje: Z morza budyniu wykształciły się formy bryłowate, „płatki zarodkowe”. i inną: osaczają mnie kukły kudłatych warczących biesów.
-- No i zrobiłeś te chęć na fajny trening w bambucho.
--- Na czym polega to wyjałowienie?
---Zaraz mi będziesz wciskał, że nie ma tego, co jest. Że nie boli, gdy boli.
Ze nie może być jednostronnie i jałowo. Musi być zawsze i wszędzie joga fantastyczna! Może i jest , ale ja nie zawsze ją taką robię dla siebie.
W kinie też jest tylko jeden sposób bycia, przeżywania. Czuję ciągniecie w prawych plecach. Na imieninach w rodzinie, tez się czułem skrępowany. Kończyłem z westchnieniem ulgi, ze to już za mną. Po kinie można rozprostować kości. Po obowiązkowych imieninach poczuć się bez tej presji określonego zachowania.

Janosik się oburza: jak możesz tak mówić o treningach.?????!!!!!! To znaczy żeś kiep. Nie nasz.
Czuje teraz, że budzi się we mnie część pryncypialna, monumentalna, Rodzic jak Góra Stołowa.
Pamiętasz czwartkowe gnojenie rodzicielsko diabelskie? Tylko trenowanie mnie z tego wybawiło.

Mylą mi się apel ze srody o bycie z sobą w praktyce własnej z trzymaniem mnie przez rodziców w ich zaczarowanym kręgu.
- Normą środowiska europejskiego jest praktyka własna. Zdaje się, ze wielu hindusów trenuje tylko dla siebie. Lois, Geta Iyengar trenują dla siebie?

--- Nie chcesz urosnąć, powiększać się o cały świat ciała. Partykularyzm chłopaka brylującego w towarzystwie wygrał. Służy całości, ale nie liczy się z innymi partykulryzmami.

W ostatnią niedziele i poniedziałek trenowałem po 2 godziny w moim eremie. Zero mediów. To było niezwykłe doświadczenie. Doświadczenie zintegrowanej osobowości w warunkach izolacji społecznej. Taka integracja; moc, nie sprawdza się w warunkach obecnego życia społecznego.
Uświadomiłem sobie ostrą rozbieżność miedzy świadomością a komunikatami ciała.
Świadomość niezłomnie, naturalnie nie przyjmowała spontanicznych zachowań ciała
Jakby dwie komety były oddalone o eony lat świetlnych we wszechświecie. Nic ich nie łączyło
Znikła mi tez pamięć treningów ostatniego tygodnia. Włączył się program trenowania wypracowany przed laty w eremie.
„Świadomość jest tylko czubkiem góry lodowej.”.
Wyobrażam sobie czytelników tego wątku dokładnie jak ludzi z którymi się stykam bezpośrednio na codzień.



Temat: REBELIANT: BALLADA O MANGALU PANDEYU
23 maja, sobota godz 21:55 w ALE KINO

REBELIANT: BALLADA O MANGALU PANDEYU
The Rising: Ballad of Mangal Pandey

film historyczny, Indie 2005, 148 min

reżyseria: Ketan Mehta
obsada: Aamir Khan, Toby Stephens, Rani Mukherjee, Amisha Patel, Coral Beed



"Rebeliant: Ballada o Mangalu Pandeyu" to zrealizowane z rozmachem historyczne widowisko, epicka opowieść o indyjskim bohaterze narodowym, przywódcy powstania sipajów.

Mangal Pandey ma w Indiach status bohatera narodowego. W 1857, wraz z kilkudziesięcioma tysiącami rodaków, zbuntował się przeciw brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Rebelia szybko przerodziła się w trwające ponad rok wielkie i krwawe powstanie antykolonialne. Założona w XVII wieku Kompania Wschodnioindyjska była jedną z najpotężniejszych organizacji w dziejach korporacji handlowych. W połowie XIX wieku w praktyce rządziła w imieniu Imperium Brytyjskiego ogromnym subkontynentem indyjskim. Kompania prowadziła nie tylko handel, lecz także własną politykę, stanowiła i egzekwowała prawo, posiadała armię. Ta składała się w przeważającej części z mieszkańców Indii, służących pod komendą brytyjskich oficerów. Walczących w kolonialnych formacjach tubylców nazywano sipajami. W latach 50. XIX wieku w kraju narastało niezadowolenie spowodowane wyzyskiem i arogancją Kompanii. Iskrą, która spowodowała wybuch powstania, stał się wprowadzony przez Brytyjczyków nowy rodzaj amunicji. Wśród sipajów rozeszła się pogłoska, że naboje są smarowane wołowym i wieprzowym tłuszczem. Sipaje rekrutowali się zarówno spośród indyjskich hinduistów jak i muzułmanów. Jedni i drudzy byli oburzeni: dla pierwszych krowa jest świętym zwierzęciem, dla drugich świnia - stworzeniem nieczystym. Bunt, który zaczął się od odmowy używania nowej amunicji, zmienił się w krwawą wojnę. Niemal 100 tysięcy sipajów wypowiedziało posłuszeństwo swoim brytyjskim dowódcom. Armia rebeliantów mordowała Europejczyków i zdobyła Delhi. Równie brutalna była odpowiedź Brytyjczyków, którzy utopili powstanie we krwi po roku ciężkich zmagań.

O historycznym Mangalu Pandeyu wiadomo niewiele. Jeszcze mniej informacji istnieje na temat niejakiego Williama Gordona - Szkota, oficera brytyjskiej armii, który rzekomo walczył w powstaniu 1857 po stronie zbuntowanych sipajów. Reżyser KETAN MEHTA i jego scenarzysta, Farrukh Dhonda, wypełniają białe plamy historii bujną fabularną fikcją. W "Rebeliancie..." Mangal Pandey (indyjski gwiazdor Aamir Khan) ratuje Gordonowi życie na polu bitwy w Afganistanie. Od tej pory Szkota i Hindusa łączy serdeczna przyjaźń, która przetrwa nawet, gdy los postawi bohaterów po dwóch stronach barykady.

Filmów o powstaniu 1857 zrealizowano w historii indyjskiej kinematografii kilka, ale obraz Ketana Mehty jest z nich najbardziej efektowny i wystawny. Reżyser chciał nakręcić film o rebelii sipajów już w latach 80. Udało mu się przekonać producentów dopiero wówczas, gdy w projekt zaangażował się Aamir Khan. Ketan Mehta nie ucieka przed pokazywaniem na ekranie okrucieństwa rebeliantów, ale widz nie ma wątpliwości, po której stronie znajduje się serce reżysera. "Rebeliant: Ballada o Mangalu Pandeyu" to gorący utwór patriotyczny; Mangal Pandey przedstawiony jest w nim jako apostoł i symbol wolności, zaś powstanie jako pierwszy krok na zakończonej niemal wiek później drodze do niepodległości i odrzucenia kolonialnej zależności od Brytyjczyków. Mehta kończy swój film archiwalnymi ujęciami z Gandhim i Nehru - historycznymi przywódcami, którzy po II Wojnie Światowej odzyskali dla Indii pełną wolność.

Ketan Mehta nazwał swój film balladą, przypominając, że Mangal Pandey to typ bohatera ludowego, legendarnego herosa w stylu Robin Hooda czy Janosika. "Rebeliant: Ballada o Mangalu Pandeyu" to także widowiskowe kino w pełnej krasie - bitwy, okrucieństwo wojny i podniosła patriotyczna wymowa nie przeszkodziła reżyserowi w sięgnięciu po elementy musicalu, formułę lubianą przez filmowców z Indii.



Temat: Osiemnaste województwo
Oto nowy podziaÂł administracyjny opracowany przeze mnie.

http://img161.imageshack.us/my.php?image=polska5ag.jpg

Jego zalety:

a) zmniejsza liczbĂż województw o poÂłowĂż
b) zmniejsza liczbĂż powiatów
c) przenosi UW i Sejmiki do miast mniejszych (tak jest w USA)
d) podkreÂśla dawne dzielnice historyczne

Wady:

a) nie wszystkie duÂże miasta chciaÂłyby przeniesienia stolicy województwa
b) jeÂżeli miaÂłby poparcie parlamentarne to tylko u PO i chyba czÿÂści SLD

Czekam na wasze uwagi i spostrzeÂżenia.

[ Dodano: Sro Mar 08, 2006 5:57 pm ]
Moje miasto po utracie statusu województwa straszliwie podupadÂło. Komu zaleÂży, by z dobrze rozwijajĂżcej siĂż jescze w latch 90tych CzĂżstochowy zrobiĂŚ zaÂścianek typu KÂłobuck?Do niedawna nie byÂło nawet kina, brakuje rozrywek kulturalnych, prawica czepiÂła siĂż Janosika, a jakie to teraz ambitne sztuki wystawia sie w naszym teatrze? Brakuje basenu,(bo ten na KB, gdzie w godzinach ogólnodostepnych jest ok100osob, coĂŚ powinno byĂŚ góra 40,nie speÂłnia swych funkcji-moÂże tam dojsc do nieszczesliwego wypadku, bo na plywajacych wzdluz pasow skacze mlodziez z trampoliny), siÂłowni, nawet galerii handlowej u nas nie ma-ludzie siedza w domach i gnusniejÂą, dobijani brakiem perspektyw.

[ Dodano: Pon Mar 13, 2006 10:52 pm ]
Jutrzejsza wyborcza donosi:

Po raz kolejny odbyÂła siĂż debata o utworzeniu województwa czĂżstochowskiego. Po raz kolejny skoĂączyÂła siĂż niczym

Wczorajsze spotkanie w czĂżstochowskim magistracie zaczÿÂło siĂż ambitnie. Radny Konrad G³Ăżbocki, inicjator debaty, zapowiedziaÂł, Âże ma siĂż ona skoĂączyĂŚ powoÂłaniem obywatelskiego komitetu, który przygotuje projekt ustawy powoÂłujÂącej do Âżycia kolejny region, przekona do niego sÂąsiadów, a potem jeszcze zbierze pod projektem 100 tys. podpisów. W tym problemu nie widzi - nawet milion podpisów moÂżna zebraĂŚ w sezonie pielgrzymkowym.

Radny województwo widzi ogromne: chce do niego w³ÂączyĂŚ PajĂżczno, Radomsko, WieluĂą, Zawiercie, Lubliniec, Olesno, a takÂże Wieruszów i WÂłoszczowĂż.

Na spotkaniu stawili siĂż parlamentarzyÂści obecni i byli, radni i przedstawiciele tych czĂżstochowskich Âśrodowisk, które o województwie ÂśniÂą od 1 stycznia 1999 roku (wtedy przestaÂło istnieĂŚ) i które - jak powtarzali - caÂły czas o nie walczÂą.

- PoÂświĂżcajÂąc wÂłasny czas i pieniÂądze, przez sze¶ĂŚ lat rozmawialiÂśmy z abp. Nowakiem, przeorem Jasnej Góry i staraliÂśmy spotkaĂŚ siĂż z przedstawicielami gmin i powiatów - wymieniaÂł Tomasz Wieczorek ze Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Regionalnego i Utworzenia Województwa CzĂżstochowskiego.

Prezydent Tadeusz Wrona wyliczaÂł osiÂągniĂżcia samorzÂądu i swoje, w tym reaktywowanie Klubu Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów, stworzenie CzĂżstochowskiej Organizacji Turystycznej, wypÂłacanie unijnych stypendiów takÂże dla uczniów spoza miasta. NazywaÂł to metodÂą "faktów dokonanych", pokazujÂących, Âże CzĂżstochowa jest liderem regionu.

PoseÂł Szymon GiÂżyĂąski z PiS-u deklarowaÂł, Âże z dumÂą przyjmie rolĂż wspóÂłkoordynatora dla wszelkich dziaÂłaĂą, a skupi siĂż szczególnie w obszarze politycznym. Politycznie oceniÂł teÂż pomysÂł powstania województwa Âśrodkowopomorskiego - ostatecznie kompromituje przeprowadzony w 1998 roku podziaÂł, skoro chodzi o powrót do 17 województw z czasów stalinowskich.

ByÂło trochĂż wspomnieĂą, kto zawiniÂł, Âże województwa nie udaÂło siĂż ocaliĂŚ, i kilka Âżalów do ÂŚlÂąska, Âże skÂąpi CzĂżstochowie pieniĂżdzy. Kilka zimnych pryszniców na rozentuzjazmowane gÂłowy takÂże - Âże temat województwa powraca zawsze z okazji zbliÂżajÂących siĂż wyborów, a najmniejsze województwo opolskie wcale nie jest zadowolone ze swojego losu i szuka porozumienia z wiĂżkszymi regionami.

- Ale dlaczego nie ma z nami przedstawicieli gmin i powiatów, z którymi mielibyÂśmy tworzyĂŚ województwo? - zapytaÂł w koĂącu senator JarosÂław Lasecki. - Bez nich nie moÂżna podejmowaĂŚ Âżadnych decyzji.

- I po co powoÂływaĂŚ komitet obywatelski, skoro istnieje od póÂł roku - dziwiÂł siĂż peÂłnomocnik tego komitetu Witold Piecuch. - KaÂżdy siĂż moÂże do niego przy³ÂączyĂŚ.

Zebrani rozstali siĂż z postanowieniem, Âże bĂżdÂą dalej intensywnie pracowaĂŚ na rzecz utworzenia nowego województwa czĂżstochowskiego.




Temat: Na Jurze powstaje western z Bogusławem Lindą...
[quote="Karol"]O westernie w ponoć międzynarodowej obsadzie kręconym na Jurze przeczytacie
[URL=http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2965030.html]tutaj[/URL].

Do artykułu można pisać komentarze na forum. Niektórzy z forumowiczów podają tytuły innych filmów kręconych w jurajskiej scenerii:

[b]yha[/b] napisał:
[i]"a w Herbach na złomowisku kręcili Pana Kleksa w kosmosie:))"[/i]

[b]redakcja częstochowskiej GW[/b] wymienia:
[i]"„Ojciec Kordecki, obrońca Częstochowy” E. Puchalski
„Pod Twoją obronę” J. Lejtes
„Rękopis znaleziony w Saragossie” J. W. Has (Olsztyn
„Potop” J. Hoffman
„Balanga” Ł. Wylężałek
„Szamanaka” A. Żuławski
„Pan Kleks w kosmosie” K. Gradowski (Herby)
„Demony wojny wg Goi” W. Pasikowski (Olsztyn)
„Darmozjad polski” Ł. Wylężałek
„Historia kina w Popielawach” J. J. Kolski (Szczekociny)"[/i]

Tajemniczy [b]...[/b] pisze:
[i]"Wiedźmina czasmi nie kręcili też gdzieś w okolicy Częstochowy?"[/i]

[b]Roman[/b] wystukał:
[i]"Demony Wojny-nakręcane cześciowo pod zamkiem w Olsztynie.Kilka lat temu
rozstawiony tam był mały,wojskowy obóz.
No i jeszcze Pan Kleks w kosmosie-nagrywany na Zawodziańskim złomowisku;)"[/i]

[b]egzor[/b] wymienił:
[i]"- Przyjaciel Wesołego Diabła (zamek w Mirowie - dawne woj.Częstochowskie);
- Pan Samochodzik i Praskie Tajemnice (zamek w Mirowie);
- Nad Rzeką Której Nie Ma (zamek w Mirowie);
- Jakiś film Science-fiction Polsko-Austalijski dla dzieci (nie pamiętam
tytułu - Zaginione Światy czy coś takiego);
- Wyprawa Pod Podszewkę Alp - film faburajny J.Kolskiego (reżyser: Jańcio
Wodnik, Pograbek, itd.) - jaskinia Koralowa i inne.
- droszkę dalej - zamek Ogrodzieniec: "Zemsta", "Janosik"."[/i]

[b]vikingzpomorza[/b] wysilił pamieć:
[i]"o ile dobrze pamietam film Jerzego Antczaka pt.Hrabina Cosel czesciowo powstal w
Olsztynie k/Czestochowy"[/i]
potwierdza to [b]libero[/b]

Pojawiło się jeszcze kilka wypowiedzi:

[b]asd[/b]:
[i]""Powrót wabiszczura" reż. Zbigniew Rebzda 1989 r. - kręcono w Żarkach k.
Myszkowa. W kompleksie stodół. Kilkoro moich znajomych nawet załapało się na
statystowanie. Miałem wtedy 10 lat i pamietam te tłumy punk'ów przechadzajacych
się po ulicach miasteczka :)"[/i]

[b]on[/b]:
[i]"kręcono też chyba taki film dla dzieci -"przyjaciel wesołego diabła" czy cos
takiego"[/i]

[b]ABC[/b]:
[i]"w Węgorzewie kręcili FARAONA."[/i]

Czy pamiętacie jeszcze jakieś inne produkcje kręcone w jurajskich plenerach?[/quote] :roll:[b][/b]



Temat: Humor

ehh i pomyślec że z moim windowsem było kiedyś podobnie, ciagle błędy

nawet gorzej bylo

pare krotkich bajek
• O nasturcji:
Ona z Turcji kozuch przywiozla...

• O kapuscie:
Noc bez ciebie taka pusta...

• O Siewierzu:
Odczep sie, wiesz?

• O cioci:
Cio ci sie stalo?

• O basenie:
Oba se nie poradzimy.

• O selerze:
Mama pierze, ja se leże.

• O Ani:
Ani mi sie waż.
Ani mnie nie wku*wiaj.

• O nalesniku i dżemie:
Leży baba na lesniku i dżemie.

• O misiach:
Oddaj misie.

• O kapuscie:
Ta butelka taka pusta.

• O motylach:
Motyle i chce jeszcze wiecej.

• O nosie:
Odpierd*l nosie.

• O sledziu, panterze i puszczy:
Sledz pantera żone, bo sie puszcza.

• O żabie:
Zabierz te łapy.

• O walizkach:
Wali z kibla, aż muchy padaja.

• O Jerychu:
Je Rychu aż miło patrzeć.

• O groszku:
Grosz kurde czy nie grosz?

• O Magdzie Zawadzkiej:
Złapała Magda za Wacka..

• O manicure:
Józek zrobił Mani core...

• O czasie:
Cza sie napic!

• O pociągu animatorów:
Jedzie pociąg a ni ma torów.

• O strzykawce:
Szczy kawka na dachu.

• O apostołach:
A postoł i poszedł.

• O powodzi:
Po wodzi mineralnej mi sie beka.

• O Janosiku:
Ja no siku jeno zrobie!

• O watróbce
Won trupka Stalina z mauzoleum Lenina.

• O skinie:
Wyszedłem z kina.

• O komiku :
Oko mi kur** wybili ! (załośnie)

• O Jacusiu :
Ja cuś tu wodki nie widze ! (z rozczarowaniem)

• O wezu :
Sssssspier**laj (po chamsku)

• O apostołach :
Jedzcie, pijcie i hulajcie, a po stołach nie rzygajcie!

• O babci:
Ooo, bab ci się zachciewa.

• O komendzie:
Wybili oko mendzie.

• O dzwigu:
Zamknij dzwi [ciach].

• O powidłach:
Po widłach są dziury w plecach.

• O gołębiu :
Gołem biustem go zwabiła !

• O napięciu :
Na pięciu napadło dziesięciu ...

• O dziewannie :
Dzie wanna bo rzygam ?!

• O naleśniku :
Na leśniku leżą trzy sosny.

• O udach i piersiach :
Jak sie uda będziemy piersi.

• O Napoleonie Bonaparte :
Napol Leon bo na parterze zimno.

• O kotkach:
Ten mnie miał.. tamten mnie miał..

• O motylach:
Mo tyle (--) mo tyle (-----) mo tyle (---------)

• O romantyźmie:
Roman tyźmie wykorzystał...

• O apaczach:
A patrze, a patrze i nic nie widze...

• O pascie:
[ciach] z ciebie.

• O naturze:
No, tu żes się zesrał.

• O Magdzie:
Ma gdzie a nie ma z kim.

• O Rozmarynie :
Roz Marynie nie wystarczy.

• O kosie:
Oko sie mi nie zamyka.

• O komisie:
Oko mi sie nie zamyka.

• O panterze:
Pan tera wysiada.

• O paltociku:
Pal to Ci, kur**a, płuca zgnija...



Temat: "Warszawiacy i Górale" - czyli cud mniemany
Z Tygodnika Podhalańskiego:

Warszawka i górale

Jest nowe prawo Zakopanego. Im górale mniej zdzierają, tym warszawiacy mniej błaznują. I na odwrót.

„Przyjechała Warszawka, musi się zabawić, a wszystkich innych traktuje jak ludzi gorszej kategorii”. Takie opinie, wypowiadane przez górali jeszcze kilka lat temu, powoli odchodzą do lamusa.

Teraz zwycięża opinia, że warszawiacy to ludzie z pieniędzmi i wyższymi wymaganiami. Czasem jednak i oni przesadzają w zapędach do zabawy.

Jeszcze w latach 90. w zakopiańskich dyskotekach, po wypiciu kilku zbyt głębokich kieliszków odbywały się swego rodzaju łapanki na warszawiaków.

Dochodziło nawet do regularnych bójek na Krupówkach. Teraz jest zupełnie inaczej. Górale zrozumieli, że na gościach ze stolicy można dobrze zarobić, a turyści, którzy przesadzają w zapędach do zabawy, przyjeżdżają nie tylko z Warszawy.

Czasem dochodzi jednak do ekscesów z udziałem gości ze stolicy.

W czasie ubiegłorocznych ferii turysta z Warszawy próbował samochodem sforsować nartostradę z Kuźnic na Kasprowy Wierch. Łamiąc wszelkie możliwe górskie i narciarskie zakazy, zniszczył półkilometrowy odcinek trasy, aż utknął w śniegu.

Swojego wyczynu próbował dokonać nocą, a zakopane auto porzucił w środku lasu. Następnego dnia rano znaleźli je strażnicy Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Kilka dni później grupa młodzieży ze stolicy pomyliła narty z samochodem terenowym. Młodzi ludzie zjeżdżali nim po stoku na Polanie Szymoszkowej. Kierowca był trzeźwy, a pasażerowie pijani. Eskapada zakończyła się interwencją policji.

- Mimo to w ostatnim czasie widzę pewną poprawę w zachowaniu turystów z Warszawy – twierdzi zastępca komendanta zakopiańskiej policji Jan Szymański. - Wciąż jest to jednak grupa osób, która ma więcej pieniędzy, wyższe mniemanie o sobie i do Zakopanego przyjeżdża się zabawić.

Pewien typ zachowania i wywyższania się mają chyba zapisany w genach. Z drugiej strony znam wielu mieszkańców Warszawy, którzy przyjeżdżają do Zakopanego i zachowują się lepiej, niż niejeden turysta z innej części Polski.

Najgorsi są jednak nie sami warszawiacy, a osoby powiedzmy z Grójca czy Radomska, które do stolicy muszą trzy dni jechać końmi i na urlopie chyba wychodzą z nich pewne kompleksy.

Wśród osób zarabiających na warszawiakach zwycięża opinia, że są to osoby majętne, które oczekują wyższego niż inni turyści standardu usług.

- Turyści z Warszawy są uprzejmi i mili - zauważa Jakub Krajewski z zakopiańskiego kina „Sokół”

- Mają tylko wyższe wymagania, chcą, żeby kino było z klimatyzacją, żeby podać im pop corn, aby był dostępny barek.

Zachowują się dobrze, to tutejsza młodzież jest czasem gorsza. Ostatnio miałem sytuację, że w czasie pokazu dla zakopiańskich szkół uczniowie zaczęli obrzucać się jajkami.

Ostatnio w ogólnopolskich mediach pojawiła się informacja, że górale w czasie warszawskich ferii podwyższają ceny.

- To kompletna bzdura - twierdzi zakopiański przedsiębiorca Maciej Piwowarczyk. - Jak mielibyśmy to robić? Zmieniać ceny w całym menu na dwa tygodnie? To byłoby nieopłacalne. Traktujemy wszystkich tak samo.

Podobnego zdania jest Jadwiga Chrobak, właścicielka wyciągu narciarskiego na zakopiańskiej Kotelnicy.

– Turyści, również ci z Warszawy, przyjeżdżają do nas zabawić się, a my mamy z tego wymierne korzyści. Musimy być dla nich mili.

Zresztą zauważyłam, że to, jak turysta zachowuje się w Zakopanem, nie zależy od tego, czy jest ze stolicy, ale od tego, ile ma pieniędzy i jak szybko je zarobił. Dobre wychowanie trzeba mieć we krwi.

Również warszawiacy zauważają, że jako mieszkańcy stolicy traktują tubylców z wyższością.

- Jeżeli jesteśmy tak odbierani w różnych częściach Polski, to coś musi w tym być – twierdzi Andrzej Horubała, pisarz, krytyk literacki z Warszawy, który tegoroczne ferie spędza pod Giewontem.

- Może zachowujemy się trochę z wyższością, trochę szpanersko, ale odbieram to jako humorystyczny dodatek do urlopu. Górale też czasem chcą udowodnić, że to oni tu rządzą. Myślę, że nie ma w tym nic złego.

Niektórzy nić porozumienia z góralami nawiązują przy góralskiej herbatce.

- My po prostu chcemy się tutaj dobrze czuć. Czasem jakiś tubylec dziwnie się na nas patrzy, ale wystarczy postawić takiemu herbatkę z tym waszym prądem i od razu przełamujemy lody - mówi z uśmiecham Jan Murawski, który na narty do Zakopanego przyjeżdża od wielu lat.

Są także warszawiacy ślepo zakochani w Tatrach i góralszczyźnie.

- W Warszawie mówi się, ze czasem łatwiej kogoś spotkać na Krupówkach niż w stolicy – twierdzi warszawiak z dziada pradziada, Michał Nowosielski, w stolicy zajmujący się reklamą.

– Od dziecka byłem wychowywany na „Janosiku”, czy legendzie o góralach, którzy uratowali Jana Kazimierza. Słuchałem Trebuniów Tutków.

Wśród moich kolegów przeważa opinia, że w Zakopanem i góralach jest coś magicznego. Nie spotkałem się także z przejawami jakiegoś wyciskania z nas pieniędzy.

Z drugiej strony wiem, że wielu warszawiaków zasłużyło sobie na złą opinię. Warszawa to miasto, do którego w czasie wojny przyjechało wiele osób z prowincji i ten przeskok, nobilitacja podziałały na nich niekorzystnie. Dlatego widać u nich pewną butę w kontaktach z innymi. Ja na zawsze pozostanę entuzjastą wszystkiego co góralskie.



Temat: Prasówka
Wybiórcza publiczna TV
Paweł T. Felis 26-08-2005, ostatnia aktualizacja 26-08-2005 17:53

Od telewizji publicznej oczekuję, że będzie wyczerpująco informować o najciekawszych wydarzeniach kulturalnych. A nie tylko o tych, na które wykłada pieniądze lub które mogą jej przysporzyć masowej publiczności

Kinomani mogą kończące się wakacje uznać za wyjątkowe udane. Tysiące nie tylko młodych miłośników filmu bojkotuje co prawda kina, bo fatalna oferta dystrybutorów skutecznie odstrasza. Jeździ za to do Cieszyna, Łagowa, Zwierzyńca czy choćby Janowa Lubelskiego. Nie po to, by wysiadywać na trawie z piwem, ale być tam, gdzie pulsuje prawdziwe życie ambitnego kina. O czym telewizja publiczna - po raz kolejny w ostatnich latach - informowała skąpo, a najczęściej wcale.

- W wakacje czas antenowy jest bardzo ograniczony - twierdzi Maciej Bochenek, szef działu PR biura marketingu i promocji TVP.

Pytanie tylko: co tak bardzo wakacyjny program ogranicza? Kolejne powtórki "Czarnych chmur", "Daleko od szosy", "Janosika" i "Zmienników"? Czy może raczej emitowanie nieustannych zapowiedzi sopockiego festiwalu? Trudno potraktować argument o braku miejsca poważnie. Bo też powody nieobecności TVP na festiwalach filmowych wydają się inne.

Telewizja publiczna ściga się z TVN-em w organizacji festiwalu w Sopocie w taki sposób, jakby chodziło nie o kiczowaty show, w którym role gwiazd odgrywają discopolowy Bartek Wrona, fałszująca Lusia i zdzierająca resztki głosu Bonnie Tyler, ale o wydarzenie na miarę Konkursu Chopinowskiego. Rozumiem jednak, że sopocka rozrzutność (festiwal miał ponoć kosztować TVP 5 mln zł) każe ciąć wydatki tam, gdzie się da. Najlepiej w dziedzinie kultury ambitnej.

Imprezy "nasze" i "obce"

"Dwójka" zapowiadała w spotach i relacjonowała w codziennych wejściach własny, ubogi programowo festiwal w Kazimierzu nad Wisłą, próbując wykreować go sztucznie na najważniejsze filmowe wydarzenie lata. To, co było dla Kazimierza rzekomą "konkurencją" - choćby najciekawszy i najlepszy festiwal filmowy Era Nowe Horyzonty w Cieszynie czy skromna, ale ambitna Letnia Akademia Filmowa w Zwierzyńcu - na antenie zbywała milczeniem. O Cieszynie pojawiła się jedynie wzmianka w "Teleexpresie", a pięciominutowy felieton z imprezy znalazł się w TVP Kultura, którą oglądać mogą - jak wiadomo - wybrańcy.

- W "Jedynce" i "Dwójce" informujemy przede wszystkim o wydarzeniach, które organizujemy lub którym patronujemy - broni się Maciej Bochenek.

Tyle że w tego rodzaju rywalizację bawić się mogą stacje komercyjne. Od telewizji publicznej oczekuję, że informować będzie szeroko o najciekawszych wydarzeniach kulturalnych, a nie tych, na które wykłada pieniądze lub które mogą jej przysporzyć masowej publiczności.

Kulturę myli się jednak w TVP z imprezami typu Sopot i, co gorsza, stosuje wobec nich te same zasady komercyjnej rywalizacji: "nasza" impreza i "obca" impreza. "Oni" o czymś informują, więc "my" będziemy o tym milczeć. Prowadzi to do sytuacji groteskowych.

- To absurd - przyznaje Maciej Grzywaczewski, szef "Jedynki" TVP. - Są wydarzenia, w których nie trzeba się ścigać. Żałuję, że niektórzy pracownicy TVP pojmują telewizję w kategoriach czysto komercyjnych. Sam proponowałem, żeby festiwal muzyczny w Żarach współorganizować z TVN-em i Polsatem, ale byłem w tej opinii odosobniony.

Problemy z komunikacją i personalne rozgrywki

Jednoznaczne wyjaśnienie prostych faktów w TVP okazuje się niemal niemożliwe. Fakt pierwszy: w "Jedynce" i "Dwójce" Era Nowe Horyzonty były właściwie nieobecne. Dlaczego? - Cieszyn to impreza ciekawa, ale niszowa i mało nośna - twierdzi Maciej Bochenek. - Źle się stało, że TVP nie zaangażowała się w festiwal w Cieszynie - mówi z kolei Krzysztof Gierat, nowy szef Agencji Produkcji Filmowej. - To błąd, że nie weszliśmy w Cieszyn - uważa również dyr. Grzywaczewski.

Fakt kolejny: niemal w ostatniej chwili lubelski oddział TVP wycofał się z bezpłatnej emisji spotów reklamujących Letnią Akademię Filmową. Dlaczego? - W telewizji poinformowano nas, że do czasu zakończenia Kazimierza TVP może reklamować tylko własny festiwal - twierdzi współorganizator LAF-u, Arnold Deć.

Pracownicy TVP mówią też o nieformalnym zakazie, który miał się pojawić po tym, jak "Jedynka" zaczęła informować o Lecie Filmów w Toruniu. Wywołało to ostrą interwencję organizatorów Kazimierza.

- To nieprawda - komentuje Andrzej Serdiukow, dyrektor programowy Kazimierza, do niedawna szef APF. - Żadnego zakazu nie było - mówi też Grzywaczewski. Przyznaje jednak, że niektórzy z organizatorów Kazimierza mieli z powodu zaangażowania się "Jedynki" w Toruń pretensje. Ale czy na pretensjach - biorąc pod uwagę przykład Zwierzyńca - rzeczywiście się skończyło?

- Jako nowy szef AFP chcę wpłynąć na TVP, by rządziła w niej polityka profestiwalowa - mówi Krzysztof Gierat. - Mamy problemy z komunikacją wewnętrzną, popełniliśmy w te wakacje kilka błędów, ale z każdego okresu wyciąga się wnioski - mówi z kolei Grzywaczewski. - "Jedynka" ma przecież obowiązek relacjonowania wszystkich najważniejszych festiwali i wydarzeń kulturalnych.

Kiedy jednak słowa te przestaną brzmieć jak szlachetna teoria?